Strajk jako spontaniczna i oddolna inicjatywa. Nie bacząc na brak doświadczenia w akcjach protestacyjnych, załogi białoruskich przedsiębiorstw nie pogodziły się ze sfałszowaniem wyników wyborów prezydenckich i nie przymknęły oczu na przemoc ze strony funkcjonariuszy resortów siłowych. Po raz pierwszy w historii Białorusi ludzie, których Łukaszenka uważał za filar swojego elektoratu, głośno krzyczeli do niego razem „Odejdź!" I obiecali, że będą strajkować, póki on nie ustąpi. Mimo gróźb zamknięcia zbuntowanych zakładów pracy.

Fotoreporterka Iryna Arachouskaja przez miesiąc robiła zdjęcia tym, którzy przestali się bać i przyłączyli się do strajku.
Strajk jako spontaniczna i oddolna inicjatywa. Nie bacząc na brak doświadczenia w akcjach protestacyjnych, załogi białoruskich przedsiębiorstw nie pogodziły się ze sfałszowaniem wyników wyborów prezydenckich i nie przymknęły oczu na przemoc ze strony funkcjonariuszy resortów siłowych. Po raz pierwszy w historii Białorusi ludzie, których Łukaszenka uważał za filar swojego elektoratu, głośno krzyczeli do niego razem „Odejdź!" I obiecali, że będą strajkować, póki on nie ustąpi. Mimo gróźb zamknięcia zbuntowanych zakładów pracy.

Fotoreporterka Iryna Arachouskaja przez miesiąc robiła zdjęcia tym, którzy przestali się bać i przyłączyli się do strajku.
Wystąpiłam przeciwko przemocy, która dokonywała się na naszych ulicach. Ucierpieli moi bliscy i znajomi. Np. dwóch moich kuzynów trafiło do aresztów w Żodzinie i na Akreścina. Chociaż nawet nie uczestniczyli w akcjach protestu. Przyłączam się z poczucia solidarności.
Uliana, 31 lat. Od 12 lat pracuje jako operator dźwigu w Mińskiej Fabryce Traktorów (MTZ). 6 września milicja brutalnie zatrzymywała robotników na ulicy Czabatarowa, przeszkadzając im w utworzeniu kolumny, którą zamierzali ruszyć w marszu solidarności. Zatrzymywano wszystkich, wpychano do więźniarek i zabierano na komisariat. Kobiety wypuszczono wieczorem, po sporządzeniu protokołów o popełnieniu wykroczenia. Uliana była jedną z nich.
Wystąpiłam przeciwko przemocy, która dokonywała się na naszych ulicach. Ucierpieli moi bliscy i znajomi. Np. dwóch moich kuzynów trafiło do aresztów w Żodzinie i na Akreścina. Chociaż nawet nie uczestniczyli w akcjach protestu. Przyłączam się z poczucia solidarności.
Uliana, 31 lat. Od 12 lat pracuje jako operator dźwigu w Mińskiej Fabryce Traktorów (MTZ). 6 września milicja brutalnie zatrzymywała robotników na ulicy Czabatarowa, przeszkadzając im w utworzeniu kolumny, którą zamierzali ruszyć w marszu solidarności. Zatrzymywano wszystkich, wpychano do więźniarek i zabierano na komisariat. Kobiety wypuszczono wieczorem, po sporządzeniu protokołów o popełnieniu wykroczenia. Uliana była jedną z nich.
Strajkuję, abyśmy nie żyli w kraju, gdzie wszystko jest zbudowane na kłamstwie.
Alaksandr, 24 lata. W MTZ pracuje od 3 lat.
Strajkuję, abyśmy nie żyli w kraju, gdzie wszystko jest zbudowane na kłamstwie.
Alaksandr, 24 lata. W MTZ pracuje od 3 lat.
Kierownictwo od razu zaczęło zastraszać ludzi, chociaż samo się bało: kiedy ludzie wyszli na strajk, dyrekcja pochowała się w gabinetach. Mnie też straszono: powiedziano mi, że jedzie po mnie KGB. Ale nie myślę, że KGB będzie na mnie tracić środki i czas.
Siamion, odrabiał w Mińskiej Fabryce Samochodów (MAZ) swój nakaz pracy, obowiązujący absolwentów białoruskich uczelni państwowych. Przyłączył się do strajku powszechnego od razu po jego ogłoszeniu. Po niecałym tygodniu zwolniono go z pracy, a uczelnia wystawiła mu rachunek na 2400 rubli (prawie 3600 zł).
Kierownictwo od razu zaczęło zastraszać ludzi, chociaż samo się bało: kiedy ludzie wyszli na strajk, dyrekcja pochowała się w gabinetach. Mnie też straszono: powiedziano mi, że jedzie po mnie KGB. Ale nie myślę, że KGB będzie na mnie tracić środki i czas.
Siamion, odrabiał w Mińskiej Fabryce Samochodów (MAZ) swój nakaz pracy, obowiązujący absolwentów białoruskich uczelni państwowych. Przyłączył się do strajku powszechnego od razu po jego ogłoszeniu. Po niecałym tygodniu zwolniono go z pracy, a uczelnia wystawiła mu rachunek na 2400 rubli (prawie 3600 zł).


Jasno dano nam do zrozumienia, że w zakładzie więcej pracować nie będziemy. Jeżeli nie zwolnimy się sami, to zwolnią nas „według artykułu" - dyscyplinarnie. Ale nie żałuję. Gdybym wiedział, czym to się skończy, to i tak zrobiłbym tak samo.
Alaksiej, 3 lata pracował w MTZ. Zwolnił się stamtąd, ale zatrudnił się znów. Po tygodniu strajku został wraz z dwójką przyjaciół zwolniony przez dyrekcję.
Jasno dano nam do zrozumienia, że w zakładzie więcej pracować nie będziemy. Jeżeli nie zwolnimy się sami, to zwolnią nas „według artykułu" - dyscyplinarnie. Ale nie żałuję. Gdybym wiedział, czym to się skończy, to i tak zrobiłbym tak samo.
Alaksiej, 3 lata pracował w MTZ. Zwolnił się stamtąd, ale zatrudnił się znów. Po tygodniu strajku został wraz z dwójką przyjaciół zwolniony przez dyrekcję.
Co Łukaszenka może nam powiedzieć? Że „wszystko jest zgodnie z prawem i znoście mnie dalej"? To niech przy maszynach staje OMON.
Zmicier, pracownik MAZ.
Co Łukaszenka może nam powiedzieć? Że „wszystko jest zgodnie z prawem i znoście mnie dalej"? To niech przy maszynach staje OMON.
Zmicier, pracownik MAZ.
belsat.eu
NAJWAŻNIEJSI SĄ LUDZIE
Autor projektu: Iryna Arachouskaja
Redaktor foto: Julia Szabłowska
Redaktor tekstu: Cezary Goliński
belsat.eu
NAJWAŻNIEJSI SĄ LUDZIE
Autor projektu:
Iryna Arachouskaja
Redaktor foto:
Julia Szabłowska
Redaktor tekstu:
Cezary Goliński
Made on
Tilda